Sałatka jarzynowa

Print Friendly, PDF & Email

DSC_0004a

Sprzątam biurko w pracy i znajduję zagrzebaną w stosie papierów listę potraw i zakupów świątecznych (tą sprzed Bożego Narodzenia)… od tego momentu w mojej głowie jest tylko jedno – SAŁATKA JARZYNOWA!
Tak więc po pracy biegnę do sklepu, mija kilka godzin, a o 22 jem sałatkę 🙂

Jak byłam mała to nienawidziłam jej (oczywiście nie próbując nawet). Po raz próbuję bez przekonania w liceum, a prawdziwą miłością zapałam dopiero po studiach.
U mnie w domu przygotowuje się ją zazwyczaj dwa razu do roku – na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Sporo roboty i jeszcze więcej krojenia (w każdym domu liczy się chyba na dobra wolę i cierpliwość męża/ojca/dziadka, ażeby usiadł on w kuchni i kroił w tę kosteczkę i kroił i kroił 😉 ).

Przepis dostałam od Bratowej (a Ona od swojej Mamy) i dla mnie jest najlepszy na świecie. Gorąco polecam!

 

Składniki na słuszną michę:
4 ziemniaki
6 marchewek
2 średnie pietruszki
kawałek selera
6 jajek
5 większych ogórków kwaszonych
2 puszki groszku (ja daję 1)
2 większe kwaśne jabłka
Kawałek pora
2 łyżeczki musztardy
Majonez
Sól, pieprz

Ziemniaki, marchewki, pietruszki, selera myjemy, zalewamy zimną wodą i gotujemy do miękkości – test widelca (jak gładko wchodzi, znaczy możemy odcedzić wodę, a jarzyny wystawić na balkon w celu ochłodzenia).
Oddzielnie gotujemy jajka.
Wszystko obieramy, kroimy w kostkę (wielkość kostki zależy od upodobań), dodajemy groszek.
Pani Kasia w przepisie podaje, że miesza sałatkę z musztardą i majonezem dopiero przed podaniem, i wtedy też wrzuca drobno posiekanego pora.
U mnie podanie następuje zawsze tuż po pokrojeniu wszystkiego, więc od razu dorzucam wszystkie pozostałe składniki, doprawiam do smaku i dokładnie mieszam.

Smacznego 🙂

A czy Wasze sałatki jarzynowe mają jakieś swoje historie?

1 Comment

  1. U nas w domu zawsze tą sałatkę kroił (i do dziś kroi mój Tatuś), a Mamusia przygotowuje składniki i ….. „widzę oczyma serca” (jak czytam o tej sałatce) mojego Tatę Rysia z nożem w dłoni siedzącego przy stoliku w kuchni i delektującego się skrupulatnym krojeniem niemalże każdej kosteczki – chyba to po prostu baaaaaardzo lubi… właśnie, nawet nie zapytałam…:) dziwne. Ale spytam jak za tydzień zawitam do domu i … poproszę o sałatkę jarzynową z rodzicowych rąk 🙂 ściskam Cię Niezłababeczko 🙂

Dodaj komentarz